niedziela, 18 września 2016

Nessie staruszek z Loch Ness


Północ Szkocji obfituje w piękne i ciekawe miejsca. Skoro już wiec tam się znalazłyśmy trzeba było zobaczyć coś więcej. Po paradzie w Fort George, o którym pisałam w poście "Forteca ktora wojny nie widziala"  ruszyłyśmy do Nairn na nocleg.
 

 Miasteczko to położone jest jakieś 15 minut jazdy od Fort George a nasza bazę noclegowa wybrałam głownie ze względu na położenie, tuz obok plaży byśmy mogły pójść na spacer oraz ... nazwę. Kto czytał książki Terry Pratchetta ten zna Patrycjusza Ankh-Morpork który nazywa sie Havelock Vetinari.

Nair słynie ze swego łagodnego klimatu i w XIX wieku było popularnym celem wyjazdów wakacyjnych. Podobno głownie ze względu na lecznicze właściwości wody w zatoce Moray.
Pogoda dopisała i podczas spaceru po plaży odkryłam tam pomnik zony rybaka. Stanowi swojego rodzaju podziękowanie kobietom które kiedyś żyły i pracowały wraz mężczyznami przy rybach. Oprócz obowiązków domowych zajmowały się dostarczonymi przez mężczyzn rybami od oprawienia ich po sprzedaż na targu.
 
 

Pożegnawszy sie z Nairn rano ruszyłyśmy w stronę Loch Ness, gdzie jak wiadomo w odmętach jeziora czai się straszliwy potwor, zwany Nessie.



 Okazuje sie ze pierwsze wzmianki o Nessie wyczytać możemy już w tekstach datowanych na rok 700 n. e. Poniżej w bardzo swobodnym, tłumaczeniu opowieść z biografii świętego Kolumbana:

"Kiedy maż święty podróżował przez krainę Piktow, przyszło mu przekroczyć wody rzeki Ness.
Dotarłszy do brzegu ujrzał grupę ludzi zajętych pochowkiem szczątków jakiegoś nieszczęśnika. Zapytani cóż to się stało, odparli ze widzieli jak bestia z rzeki złapała i rozszarpała biedaka. Maz Święty polecił jednemu ze swoich wyznawców wskoczyć do wody i popłynąć do drugiego brzegu. Lokalni ludzie patrzyli w szoku kiedy Luigne moccu Min bez wahania zdjął swe szaty i wszedł do wody. Bestia czaiła się pod powierzchnia a jej apetyt został jedynie podrażniony przez poprzednia ofiarę. Wody poruszone przez pływaka zwróciły uwagę potwora który poderwał się z dna rzeki i ruszył z rozwarta paszcza i strasznym rykiem w kierunku człowieka.  Błogosławiony uniósł swa dłoń, wykonując znak krzyża wypowiedział imię Boga i nakazał bestii: Zatrzymaj się natychmiast. Zostaw tego człowieka. 
Na dźwięk głosu świętego bestia szarpnęła się do tylu jakby pociągnięta na niewidzialnych linach. Luigne powrócił do swoich kamratów cały i zdrowy a oni w głos chwalili Pana i świętego Kolumbana"
Powyższy tekst jest autorstwa świętego Adomnana z Hy. Trudno mi orzec czy oparty został na faktach autentycznych.
Pozostaje pytanie, skoro w jeziorze potwora widziano juz w 700 roku naszej ery i podobno widuje się nadal, to czy Nessie jest tak strasznie stary czy tez siedzi ich tam więcej?


Jedna z atrakcji w Loch Ness, oprócz rzeczonego potwora jest zamek Urquhart. I tam zatrzymałyśmy się na chwile by podziwiać ruiny niegdyś jednej z największych średniowiecznych fortec w Szkocji.


Pierwsza wzmianka o zamku Urquhart również pochodzi z książki o życiu i cudach Kolumbana Starszego autorstwa Adomnana. Działo się to wcześniej niż potyczka z Nessie bo w około 580 r n.e.
Święty Kolumban podróżował do Inverness, na dwór króla Piktow Bridei kiedy zatrzymał sie w miejscu zwanym Airchartdan lub Urquhart by ochrzcić tam umierającego pikta. Tym umierającym był człowiek zwany Emchath który zdołał utrzymać naturalne dobro serca przez cale życie. Dzieki czystości jego serca wraz z nim ochrzczono cala jego rodzinę. Na ile Emchath istniał i czy faktycznie on i jego rodzina pragneli sie nawrócić tego nie wiem, jednakże archeolodzy odnaleźli dowody na to ze na tym samym terenie gdzie teraz znajduje się zamek faktycznie był wcześniej piktyjski fort.

Nazwa zamku Airchartdan znaczy tyle co "przy lesie".... a pochodzi od gaelickiego wyrazu „air” oznaczającego „przy lub nad” oraz staro walijskiego słowa „cardden” oznaczajcego „gestwine lub las”.
 


O historii zamku rozpisywać się nie będę, naprawdę dużo się działo a każdego kogo zamek zaintrygował i chce sie dowiedzieć więcej zapraszam  TUTAJ  gdzie wszystko jest pięknie opisane po polsku.

 
 
 
 








10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ah, jak mi milo! Usciski :)))

      Usuń
  2. Coraz bardziej chce mi się do Szkocji.
    Rysunki dzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkocje szczerze polecam :) A rysunkow tym razem nie ma .... :(

      Usuń
  3. moi znajomi najbliższy tydzień będą pływać po jeziorze, może potwór ich nie schrupie na śniadanie ;)
    bardzo ciekawie opowiadasz Kjujewno, zaraz polecę na fb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Elaja, jeśli będą pływać po jeziorze to na pewno usłyszą od miejscowych dużo ciekawych historii o Nessie. Ja tylko dodam ze nie dalej jak w zeszłym tygodniu rowerzyści widzieli potwora, a raczej dwa. Bylo o tym w Daily Mail. Zrobili nawet zdjęcie. Jak to w przypadku fotek Nessie bywa zdjęcie jest z daleka i niewiele widać, ale kto wie..... może Twoim znajomym się poszczęści! Jeśli tak to koniecznie daj znać :)

      Usuń
  4. Szalenie fascynujące byłoby, gdyby się okazało, że gdzieś jakaś populacja wielkich gadów morskich się uchowała. Tak jak z latimerią było. Ale to niestety praktycznie niemożliwe. :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Totylkoteorie, moze i niemozliwe ale kto tam wie :) Trzymam kciuki za rodzinke Nessie! :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Witam Woman from Forest :) Loch Ness jest faktycznie bardzo ciekawym miejscem. Warto zwiedzić samemu :)

      Usuń