niedziela, 5 marca 2017

Gdzie parkowac w Dunfermline i co ma pajak do krola Roberta


 

Dunfermline słynie przede wszystkim ze swojej majestatycznej katedry, w której pochowano doczesne szczątki króla Roberta the Bruce. Robert the Bruce, zwany tez Walecznym Sercem lub Dobrym Królem Robertem zapisał się złotymi zgłoskami w sercach Szkotów z racji walk jakie prowadził z Anglia o niepodległość tego kraju.

Walki te zajęły to wiele lat i przyniosły Szkocji nie tylko upragniona niepodległość ale także sławna deklaracje z Arbroath, która jest, jednym z najważniejszych dokumentów w historii Szkocji. Spisana w 1320 roku w formie listu i wysłana do papieża Jana XXII, deklaracja ta do tej pory budzi emocje. Niektórzy historycy twierdza ze była tylko sprytnie spisanym dokumentem, którego celem było wykręcenie się od uczestnictwa w organizowanej przez papieża krucjacie. Oraz usankcjonowaniu dalszych walk z Anglia o niepodległość Szkocji. Inni uważają ze był to przełomowy dokument i na jej podstawie spisano później deklaracje niepodległości stanów zjednoczonych.

Król Robert znany jest w Szkocji również dzięki legendzie o pająku. Podobno po sześciu porażkach jakie poniósł w walkach z Anglia, król Robert schronił się w górach, gdzie rozważał swoje dalsze posunięcia. Pewnego dnia zauważył pod sufitem pająka który starał się uprząść siec pomiędzy belkami. Pająk w swych staraniach sześciokrotnie zawiódł, przyglądający mu się Robert pomyślał, jeśli to stworzenie się nie poddaje to może i ja nie powinienem? Postanowił więc swe dalsze kroki zawierzyć losowi i postanowił ze jeśli pająk spróbuje po raz siódmy i nie zawiedzie to i on podejmie kolejna probe w swych zmaganiach.

Jest to oczywiście tylko legenda, prawdopodobnie stworzona przez sir Waltera Scotta około 1827 roku. W rzeczywistości jednak, historia ta o ile w ogóle jest prawdziwa to zdarzyła się bliskiemu współpracownikowi Roberta, sir Jamesowi „Czarnemu” Douglasowi. Sir James podobno obserwował pająka w swoim ogrodzie. Stworzonko 12 razy spadało na ziemie i dopiero za 13 razem zdołało dostać się na gałąź. Zainspirowany pajęczym uporem sir James podobno miał ukuć pierwotna wersje znanej do dziś frazy, jeśli ci się nie powiedzie po raz pierwszy to próbuj i próbuj i próbuj i próbuj do skutku.
Dla odwiedzających katedrę Dunfermline, dobra rada, zaparkujcie w parku! Brzmi to jak masło maślane, ale w tym szaleństwie jest metoda, a raczej nauka jaka ja pobrałam podczas swej wyprawy. Przywykła do wygód jakie oferowały mi dotychczas zwiedzone zabytki, podjechałam po prostu pod sama katedrę, oczekując tam dogodnego parkingu. Tylko po to żeby się przekonać ze pod katedra parkingu nie ma. Jest owszem możliwość zaparkowania na ulicy, ale ogranicza pobyt do godziny. Wrzuciwszy więc drobne do parkomatu pędem pognałam do katedry. Nawet w pospiechu powodowanym presja czasu trudno mi było nie zachwycić się niezwykłym budynkiem. Miałam szczęście ze oprócz mnie nikogo tam nie było, cisza panująca wewnątrz katedry dodawała jej tylko powagi i szlachetności.

 
 
 

Historia katedry sięga az do 11'go wieku kiedy królowa Małgorzata zona króla Malcoma III'go w 1070 roku, ufundowała klasztor. Ich syn król David I'szy klasztor rozbudował i poniósł jego range do opactwa. Oboje królowa Małgorzata oraz król David spoczywają w starszej części katedry. W nowszej ufundowanej przez króla Roberta pochowane są jego szczątki.


 

Ciekawostka jest ze serce króla Roberta nie zostało pochowane w Dunfermline. Po jego śmierci w 1329 roku serce jego zostało zabrane na krucjatę do ziemi świętej, po czym zgodnie z życzeniem króla pochowane w opactwie Melrose. Zdjęcia opactwa zamieszczone poniżej pochodzą z innej wyprawy kilka lat temu. 




Zwiedziwszy majestatyczny budynek, świadoma upływu czasu, świńskim truchtem pognałam do pozostałości pałacu po drugiej stronie placu.
 
 
W lepiej zachowanej części pałacu, znajduje się bardzo wąska i bardzo zakręcona klatka schodowa. Jej odpowiedniczkę widziałam w opactwie Inchcolm o którym pisałam w poście "Inchcolm Abbey, czyli z wizyta u mnichow".  Zobaczywszy tyle z pałacu ile mogłam, odjechałam szukając czegoś innego co można by zwiedzić i tak dotarłam do parku. Gdzie, jak się przekonałam, można zaparkować za darmo i spokojnie spacerkiem dojść do katedry oraz pałacu na zwiedzanie. Cóż, człowiek uczy się na doświadczeniach. Park polecam również sam w sobie, jest bardzo ładnie utrzymany, znajdują się tam tajemnicze zakamarki, cala masa oswojonych wiewiórek, które jakbym miała coś do jedzenia to pewnie mogłabym karmić z reki oraz malutka palmiarnia.
 
 
 
 
 




7 komentarzy:

  1. To się trochę nabiegałaś przy tym zwiedzaniu.
    Katedra robi imponujące wrażenie.
    Pozdrawiam wiosennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nabiegalam sie :) Ale bylo warto, a potem dla relaksu przeszlam sie po parku, juz bez ograniczen czasowych :) Pozdrawiam nawzajem!

      Usuń
  2. Kolejne piekne i tajemnicze miejsce, do ktorego nas zabralas na wycieczke. Piekna ta Szkocja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A całkiem urokliwy kraik to prawda :) Szczęśliwie sporo zabytków uchwało się w dobrym stanie :)

      Usuń
  3. Parki, przestrzeń, zieleń wszelaką, piękne stare miejsca i historie uwielbiam...a tutaj jeszcze wszystko ma związek ze Szkocją i moim ukochanym Braveheartem <3

    O królu Robercie i jego serduchu sam być może kiedyś napiszę :)

    Zazdroszczę Ci bardzo.

    Dziękuję i celtycko pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celcie, ciesze się kiedy mogę Szkocję przybliżyć rodakom, jest to bowiem kraj piękny. Te tajemnicze wąwozy, wzgórza pokryte wrzosem i mgła, znakomicie zachowane ruiny zamków i opactw opowiadają historie z dawnych dni. Jest w tym kraju nostalgia i duch waleczny :)
      Pozdrawiam celtycko nawzajem!

      Usuń
  4. Jestem ciekawa jak będzie się miała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem wróżyło się teorie na temat bezobsługowych samochodów, latajacych z punktu A do punktu B bez udziału kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Dzisiaj oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które nierzadko trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Według mnie motoryzacja porusza się trochę nie tą ściążką którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń