Nazwa Inchcolm oznacza ni mniej ni więcej tylko Wyspa Colma. Nazwa ta pochodzi od imienia świętego Colma połączonego z Gaelickim słowem Innis (Inch) które oznacza wyspę.
By dowiedzieć się kim byl święty Colm musimy odbyć podroż w czasie aż do szóstego wieku naszej ery kiedy to gdzie nie rzuciłbyś kamieniem to trafiłbyś w świętego lub jeśli miałbyś mniej szczęścia to Pikta.
O świętych, jakże wtedy rozpowszechnionych pisałam już trochę we wpisach Nessie, staruszek z Loch Ness oraz Culross - miasteczko zabytek.
Wróćmy jednak na chwile do czasów kiedy to święty Drostan, Fergus, Medan oraz Colm osiedlają się w miejscowości Deer by, jak to święci mieli w zwyczaju, nawracać okolicznych Piktow.
Święty Colm, nie miej niż inni przyłożył się do krzewienia chrześcijaństwa, jednakże w czasach dzisiejszych nikt już nie pamięta co dokładnie zrobił i gdzie. Pytanie czemu? Skoro znamy dokonania innych świętych z tego okresu, to dlaczego ten konkretny przemknął nie zauważony? Podobno stało się tak dlatego ze kronikarz spisujący żywot świętego Kolumbana, zasługi Colma jemu przypisal. Czy stało się tak przez pomyłkę? Czy tez kronikarz Kolumbana pragnął uczynić go jeszcze ważniejszym tego nie wiem.
Udajmy się wiec na wysepkę Inchcolm. Podroż zaczynamy w South Queensferry, skąd kursuje regularny transport na wysepkę. Stateczek pod nazwa Maid of the Forth i oferuje dwa rodzaje wycieczek, jedna to po prostu przejażdżka po zatoce a opcja numer dwa daje możliwość zejścia na lad. Tam mamy około półtorej godziny czasu do powrotu stateczku który zabierze nas spowrotem na lad. Link do filmiku z poczatku wycieczki.
W czasach średniowiecza wysepkę nazywano "Wyspa mnichów" a założeniem tam opactwa wiąże się ciekawa historia. w 1123 roku podczas przeprawy przez zatokę, króla Alexandra I'go wraz z orszakiem zaskoczył sztorm. Gniewne fale zatoki zniosły ich na wysepkę gdzie udzielił im schronienia pustelnik. Dobry człowiek podzielił się z nimi wszystkimi jagodami i korzonkami jakie miał i tak doczekali końca burzy. Sztorm trwał trzy dni i po tym czasie król mógł wrócić na stały lad. Po powrocie do domu w podzięce za ocalenie życia, przysiągł Bogu iż wybuduje na Inchcolm opactwo.
Alexander I nie zdołał dotrzymać danego słowa, bowiem umarł zanim prace budowlane się rozpoczęły. Jednakże jego brat David I postanowił uhonorować obietnice brata i tak w 1235 roku osiedlił się tam zakon braci Augustynów.
Wizyta na Inchcolm zrobiła na mnie ogromne wrażenie, szczególnie sala "grzewcza" zwana tak gdyż znajdował się tam jedyny kominkiem na terenie opactwa. Po dzień dzisiejszy zachowały się na ścianie dwa napisy po łacinie. Jeden możemy przetłumaczyć "głupotą jest żyć w leku przed nieuniknionym" a drugi "najlepiej nie obawiać się niczego oprócz Boga"
Inna sala która robi niesamowite wręcz wrażenie to sala zebrań. Wzniesiona na planie heksagonu jest jedna z sześciu tego typu jakie ocalały na terenie UK i jedna z trzech na terenie samej Szkocji.
Dzieki temu ze budynki ocalały w takim dobrym stanie to przebywając tam czujemy ducha tego miejsca, tak jakby echo ich modlitw i śpiewów zachowało się i nadal rezonuje w starych murach.
Z racji swego położenia wyspa Inchcolm była obiektem ataków, początkowo statków angielskich zmuszając mnichów do ewakuacji oraz powrotów. W czasach napoleońskich zainstalowano na wyspie działa a później w 1900 została ponownie ufortyfikowana by bronic stolicy Szkocji, bazy wojskowej w Rosyth oraz oczywiście mostu. Po dzień dzisiejszy na wyspie zachowały się budynki po żołnierzach tam stacjonujących.
Zabierając nas z wyspy stateczek okrąża ja od drugiej strony, dzięki temu można było raz jeszcze spojrzeć na opactwo które pięknie prezentowało się w promieniach zachodzącego słońca.
W drodze powrotnej, z pokładu obserwuje wody zatoki wyglądając fok. Okazuje się ze jest ich tu całkiem sporo. Pani która w sezonie mieszka i opiekuje się wyspa opowiedziała mi jak lubi słuchać głosów fok przypływających na wyspę w mgliste dni. Fokę udało mi się zobaczyć a w ramach bonusa dostrzegłam tez ptaka którego najwyraźniej nasza obecność zezłościła.
Na koniec wycieczki kapitan zabiera nas kawałeczek za South Queensferry byśmy mogli rzucić okiem na mosty w tym ten który jest aktualnie w budowie. Na ta chwile mamy na zatoce sławny kolejowy Forth Bridge, oraz most dla zmotoryzowanych. Trzeci jest jeszcze w budowie.
























