wtorek, 7 kwietnia 2015

Pod podszewka Edinburgh






Edinburgh perła północy, miasto poetów, artystów, naukowców oraz wszystkich innych. Słynie ze swoich uniwersytetow, surowej acz imponującej architektury, wygaslego wulkanu w samym srodku miasta oraz zmiennej pogody. Wedlug legendy położony na siedmiu wzgorzach, obfituje w atrakcje turystyczne oraz duchy.

Szczegolnie gwarnie i ciekawie jest na ulicach Edinbugh podczas festiwalu Fringe, kiedy to do stolicy zjezdzaja wszelakiej maści artysci. Na Royal Mile (ulica łącząca  Hollyrood Palace, siedzibe Krolowej oraz Edinburgh Castle) na kazdym kroku, ktos zongluje, polyka noze, opowiada kawaly, tanczy czy po prostu wyglada inaczej, starajac sie zachecic przechodniow by wieczorem przyszli na jego/jej/ich pokaz. 





 Turysci festiwal uwielbiaja i pomimo zmiennej pogody, kazdy kto chociaz raz przyjechal na Fringe doswiadczenie to sobie chwali. Z perspektywy mieszkancow miasta, festiwal to przyslowiowy „pain in arse” miasto jest zapchane, nie ma gdzie zaparkowac, ulicami nie da sie przejsc i w ogole, no sami wiecie jak to jest!

Laczac w sobie nowoczesnosc z tradycja na wystawach sklepow mozna znalesc wszystko. Od celtyckich upominkow  po pelnowymiarowy stroj Stormtrooper z Gwiezdnych Wojen w jednym z salonow Sony.


Jak to czesto bywa w takich przypadkach, pracujac w stolicy na co dzien prawie juz nie zauwazam jak tu ladnie, za to rzucaja mi sie w oczy ciekawostki. O slynnych podwojnych kranach (jeden na ciepla drugi na zimna wode) to chyba kazdy juz wie. Zaczynaja je wypierac „nowoczesne” jednokranowe umywalki ale sporo sie jeszcze takowych uchowalo. 



Za to nie kazdy wie, ze dzieki unikatowej strukturze mieszkan, w pokojach mozna znalesc na przyklad umywalke. Alez tak, wstajac rano nie musimy od razu podazac do lazienki, zaspane oczeta mozemy umyc stojac przy lozku.



Inna ciekawostka bywa armatura lazienkowa, zaopatrzona w rury poprowadzone na kafelkach a nie pod jak by nakazywal zdrowy rozsadek.



Kolejna pozostałością  po dawnych czasach sa galki od dzwonkow do drzwi. Prawie na kazdym starszym budynku sie takie zachowaly, najczesciej juz nie funkcjonuja. Niektore pieknie odrestaurowane i odmalowane dodaja budynkowi uroku i stylu inne juz nie calkiem. 







Na jednej z klatek schodowych natknelam sie na resztki takiego dzwonkowego mechanizmu. Zgaduje ze kazda z galeczek zaopatrzona byla w sznur prowadzacy do osobnej raczki od ktorej kolejny sznur prowadzil do wlasciwego dzwonka.





Zdarza sie ze przed samymi drzwiami do mieszkania znajduje sie taka galeczka na koncu ktorej takze mocowany byl dzwonek.



Tak jak Edinburgh znalazl sie na liscie 10 najpiekniejszych miast Swiata, tak jeden z pubow  na Morningside (dzielnica miasta) wyladowal na liscie 10 dziwnych miejsc w UK ktore koniecznie nalezy odwiedzic. Z zewnatrz budynek wyglada szacownie i zachecajaco ale na znuzonego podroza wedrowca czyha zawieszona przed drzwiami tabliczka informujaca, ze w tym miejscu nowoczesnosci mowimy stanowcze NIE. 





W tym pubie nie wolno placic karta kredytowa, nie wolno uzywac telefonow komorkowych, aparatow fotograficznych a nawet nosic plecaka.

Inna ciekawa tabliczka znajduje sie na drzwiach pubu, umiejscowionego na Meadows, gdzie dla odmiany wlasciciele uznali, ze szklanka jest zawsze w polowie pelna poniewaz wedlug nich  „Każdy kto przekroczy te drzwi przynosi z sobą radość. Jedni wchodząc, inni wychodząc”







A na koniec akcent polski...... czy tez raczej Azjatycki!




sobota, 21 marca 2015

Zacmilo nas ...



Z racji ignorowanie istnienia takich wynalazkow jak telewizja o nadchodzacym zacmieniu slonca nie wiedzialam nic, pewnikiem nie dowiedzialabym sie wcale gdyby nie to, ze piatek rano niechcacy wlaczylam radio w aucie.
Ze wszystkich mozliwych stacji dobiegalo mnie podekscytowane „o jej, o jej, zacmienie slonca! Ojej”
Zarty o zacmieniu slonca, dyskusje na temat zacmienia slonca, porady, jak ogladac zacmienie slonca i o ktorej. Jedna wiadacych stacji radiowych wyslala prezenterke na dach, zeby ta ogladala zacmienie i nadawala na zywo swoje wrazenia ... itd itd
A ja jadac do pracy nie widzialam zadnego powodu do ekscytacji. Pomyslalam, ot wielkie mi co. Pewnie i tak nic nie bedzie widac. Przeciez to Szkocja, chmur nawieje, lunie na nas i tyle.
W pracy koleznaki byly umiarkowanie podekscytowane a cala ekipa podzielona na tych co OCH! Solar Eclipse (tak na marginesie, nie uragajac jezykowi polskiemu ktory jest piekny, uwazam ze solar eclipse brzmi znacznie bardziej kosmicznie niz zacmienie slonca ;) oraz „eeeee jakie tam zacmienie slonca”. Osobiscie nadal srednio zainteresowana, razem z kolega ruszylam w kierunku drzwi by na reszte dnia rzucic sie w wir obowiazkow sluzbowych. I wtedy, dokladnie w momencie przekroczenia przez nas progu, zaczelo sie zacmienie slonca.
Mialam racje, byly chmury, w kazdym razie tam gdzie ja stalam i wlasnie dzieki tym chmurom moglam ogladac prawie krok po kroku, jak ksiezyc przeslania slonce. Wrazenie bylo niesamowite, idac w strone parkingu, z szyjami wykreconymi pod niemozliwym katem i oczami wlepionymi w niebo wykonywalismy z kolega najbardziej zblizony do „stac i gapic sie„ manewr jaki sie dalo w tych okolicznosciach. 

Zazwyczaj w drodze na parking omawiamy zycie biura (potocznie nazywa sie to plotkowaniem) oraz rozmawiamy o jakis drobnostkach, wczoraj sie nie dalo. Z jakiegos powodu to niesamowite, choc krotkie  w sumie wydarzenie, pochlonelo nasze mysli. Usmiechnieci od ucha do ucha ciagle popatrujac w niebo kazde udalo sie na swoje spotkania.

Zdjecia z zacmienia wykonane przez kolege okolo  9.40 rano!  





niedziela, 8 marca 2015

Siedz w kacie....... a konkurencja peka!



Jakos tak krotko po przybyciu do Szkocji, udalam sie z jednostka zakolegowana do sklepu obuwniczego na Princess Street. Moja rola mialabyc jedynie towarzysko doradcza. Po przejrzeniu dostepnego asortymentu, jednostka zakolegowana wybrala sobie eleganckie trzewiki i udalismy sie do kasy. Za lada stalo profesjonalnie umiechniete dziewcze, ktore po zeskanowaniu produku oraz zapakowaniu go do pudelka, wbilo w nas modre oczeta i spytalo....... „Polish?”
Nas zatkalo bowiem w kolejce do kasy stalismy w milczeniu, nie wydajajac z siebie zadnych dzwiekow, nie bylo wiec mowy zeby poznala po akcencie. Po chwili konsternacji, oboje z wachaniem i raczej podejrzliwie skinelismy glowami, bo nie wiadomo jakie beda konsekwencje bycia Polakiem w tym sklepie, a noz wiecej nas skasuja za ten towar!
Panienka usmiechnela sie raz jeszcze po czym plynnym ruchem dopakowala do pudelka paste do butow............... w jezyku tubylczym znana jako „polish”! 

Koniec koncow, pasta do butow zostala z pudelka usunieta.........

-----------------------

Skad jestes? Pyta mnie jednostka obca, usilujaca wedlug wpojonych od dziecinstwa zasad, prowadzic ze mna „uprzejma konwersacje na tematy ogolne” znana tez jako "small talk".  W zaleznosci od nastroju, odpowiadam z mniejszym lub wiekszym entuzjazem, z  Polski, aaaaaaaaaa Polish? VODKA! Tia.......

 Jedna z pierwszych rzeczy, o ktorych dowiedzialam sie o Szkotach od Szkotow bylo to ze wynalezli TYYYLE rzeczy. To fajnie ze wiedza o swoich dokonaniach i fajnie ze umieja o nich mowic, glosno i wyraznie i ciagle, do znudzenia i do kazdego kto chce sluchac. Podobnie zreszta Amerykanie, ilez filmow pseudo-historycznych nakrecono w Hollywoodzkiej Fabryce Zludzen i Poboznych Zyczen to glowa mala. A my? Gdziez pienia pochwalne na temat naszych osiagniec? Czemu tak malo na ten temat wie nie tylko Swiat szeroki ale i my sami?



 
Gdzies pomiedzy jedna a druga wichura, doszlam do wniosku, ze to dzieki pogodzie Szkoci tyle dokonan na polu wynalazczym maja. Bo co innego robic kiedy wsciekle wieje i ciagle leje? I wtedy pomyslalam, ze przeciez i u nas czasem pada, pewnie tez mamy jakies wynalazki na koncie! Wiadomo latem, nasi odkrywcy pewnikiem siedzieli na dzialkach opalajac sie i pielegnujac grzadki ale zima? Jak nic umyslowa praca tworcza wrzala!





Dalam nura w neta i okazalo sie ze mialam racje, naszych odkrywcow, wynalazcow i szalonych naukowcow tez nie brak, tylko ze my sie nimi nie chwalimy. A powinnismy! Chwalic sie na prawo i lewo: ze kamizekla kuloodporna, ze wykrywacz min, ze lampa naftowa, ze walkie-talkie, ze lazik ksiezycowy,  ze witamina B1, ze nierdzewny lakier do karoseri a takze wycieraczka samochodowa do szyb, ze sztuczna kosc, prototyp helikoptera, semafor, prototyp kamera filmowej, nawet bracia Lumiere przyznawali ze to polak Kazimierz Proszynski byl pionerem w tej dziedzinie, fotografia kolorowa, a nawet ....lateksowa prezerwatywa! A jakze, lateksowa prezerwatywa jest wynalazkiem urodzonego w Koninie Juliusa Fromm, sloganem ktorego uzywal do promocji swojego poduktu bylo "konkurencja peka". 
No i nie zapominajmy o Koperniku ktory zatrzymal slonce i ruszyl ziemie. No tego nikt nie przebije!




 


 


 

niedziela, 15 lutego 2015

Wygladac po polsku...................



Ponizszy tekst jest zlepkiem, uwag i komentarzy zaslyszanych od ludzi ktorych znam i ktorzy wyglaszajac je nie mieli nic zlego na mysli. Sa to opinie prywatne i nie zostaly poparte zadnymi ankietami tudziez badaniami spolecznymi.

Czy Polaka da sie na pierwszy rzut oka mozna odroznic od Brytyjczykow? Pytanie podchwytliwe, prawdopodobnie bedzie to zalezalo od Polaka i od Brytyjczyka. 
Jedni z nas bardzo elegancko wtopia sie w miedzynarodowy tygiel ulic Edynburga, a inni beda swojska polskoscia emanowac na kilometr. Z tych cech ktore podobno pozwalaja nas odroznic na pierwszy rzut oka, wyodrebnilam kilka o ktorych slyszalam od znajomych Szkotow.




Ksztalt czaszki.  Wedlug jednego z moich znajomych, wszyscy Polacy (plci meskiej) maja duze i okragle glowy. W przeciwienstwie do Szkotow ktorzy maja glowy male i kwadratowe ha ha ZARTUJE! Czy to prawda to nie wiem, trudno mi orzec czy statystycznie polska lepetyna bedzie wieksza i okraglejsza od szkockiej. Osobiscie obstawiam, ze to tylko zludzenie optyczne wywolane faktem, ze nasi dzielni chlopacy najczesciej nie zapuszczaja bujnej czupryny jedynie kupuja maszynke do golenia i przy pomocy wspolokatora utrzymuja fryzurke a’la poborowy.

Sila miesnia. Do rozprzestrzeniania tego pogladu troszke przyczynilam sie sama. Wysluchujac regularnych doniesien o tym jak silownia wplywa na rozwoj masy miesniowej jednej z moich znajomych z pracy, w chwili slabosci zartobliwie zaproponowalam silowanie sie na reke. Kolezanka efektami eksperymentu zachwycona nie byla i nastepnego dnia na silowni uzalila sie swemu personalnemu trenerowi. A on wyglosil komentarz, ze Polacy sa z natury silniesi niz Szkoci...... zonk. To badanie nalezalo by chyba przeprowadzac na niemowlakach aby stwierdzic czy tacy jestesmy juz od urodzenia czy tez przypadkiem mit ten wywolany  jest faktem iz  wiekszosc panow ktorych ten trener spotyka na silowni, zapewne pracuje fizycznie za dnia, a na silownie chodzi po pracy dla rozrywki. Tak czy inaczej, w biuro poszla fama ze jestem damska wersja Arnolda S. I jeszcze dwie inne dziewczyny  podjely probe pokonania mnie na reke, z tego jedna ktora biega w maratonach, bierze udzial w triatlonach i dla rozrywki  boksuje sie ze swoim chlopakiem. Szanse byly nie rowne i wiedzialam o tym od poczatku, ale same chcialy! 

Budowa fizyczna. Skoro jestesmy przy sile miesnia, to inny znajomy Szkot, kiedys oznajmil ze Polaka (faceta) natychmiast mozna rozpoznac po tym, ze jest wielki jak czolg (miesnie oraz wzrost) i w towarzystwie filigranowej kobietki. To sie ladnie sumuje z inna opninia ktora rowniez uslyszalam w pracy, ze Polacy nie tyja. Bez komentarza.

Ubranie. Podobno natychmiast mozna nas rozroznic po ubraniu. Nie sadze by mozna mnie traktowac jako jakikolwiek wyznacznik, poniewaz z jakiegos powodu ciagle marzne i na zime, nawet szkocka, pod spodniami nosze grube rajtuzy a reszta to dluga podkoszulka, na to koszula a na to cienki sweter a na to drugi sweter na ktory zakladam plaszcz. Yip! Zadziwiajace jest to, ze nadal moge ruszac rekoma, aczkolwiek niemrawo.
Natomiast, nawet osoba ubierajaca sie normalnie bedzie grubiej ubrana niz przecietny  Szkot. Jesli masa miesniowa jest nasza genetyczna cecha to odpornosc na zimno bedzie cecha Szkotow. Na ulicy nawet w najgorszych warunkach pogodowych widujemy osoby (plci zenskiej) w polbutach, bez rajtuz, spodnicy do kolan i lekkim paletku, a przedstawiciele plci meskiej chadzaja bez  kurtek i w szortach. Szczegolnie mlodsze pokolenie kompletnie ignoruje warunki pogodowe i caly rok ubiera sie raczej lekko. Jeden z moich dobrych znajomych na zime nosi cos nazywa „ciepla podkoszulka” ktora de facto jest zwyczajna podkoszulka, tylko wykonana z odrobine grubszej bawelny. Dzieci do szkoly nosza mundurki i najczesciej nie nosza kurtek. Taki mundurek sklada sie albo ze spodniczki i bialej bluzeczki oraz sweterka/zakieciku w barwach szkoly lub z szortow (wersja meska) reszta tak samo jak w wersji damskiej plus krawat. Ktoregos dnia w radiu uslyszalam kawalek audycji na temat lekkiego podejscia Szkotow do tematu plaszcza i kurtki,  jedna z prezenterek wyglosila komentarz ze dla dziecka to dobrze byc tak lekko ubranym. Ksztaltuje to jego charakter, wzmacnia odpornosc i hart ducha ..................hmmmm  kto wie moze i tak, poniewaz najwyrazniej wyrasta z niego potem osoba odporna na zimno. 

Poza tym, podobno mamy obsesje na punkcie pogody, zywimy sie glownie kapusta i przegrzewamy mieszkania ;)